10 zasad zdrowego weganizmu

Być może część z Was po zobaczeniu tytułu tego posta, zaczęła zadawać sobie pytania typu „ale jak to, weganizm może być niezdrowy?” Ano może.
Weganie, których mam okazję spotykać na swojej drodze, zazwyczaj dzielą się na tych, którzy jedzą wszystko, byle by było wegańskie, oraz na tych przykładających znaczną uwagę do zawartości swojego talerza (są oczywiście też tacy, którzy krzyczą, że wszystko jest niezdrowe bo olej , ale nie chcę wchodzić w ten temat głębiej). Zresztą, tego typu podziały obowiązują w przypadku każdego podejścia do odżywiania. Ja reprezentuję tą drugą grupę, czytam etykiety i wyzbyłam się większości słabostek, w dużej mierze dzięki przejściu na dietę wegańską. Z drugiej strony daleko mi to ortoreksji i nie widzę problemu w zjedzeniu frytek na mieście. Jednym słowem, staram się być normalna w tej kwestii, choć pewnie dla osób odżywiających się tradycyjnie moje podejście jest już hardkorowe.
Jeśli obserwujecie wypowiedzi wegan na różnych grupach na FB, z pewnością też  zauważacie, że przewijają się przedstawiciele różnych nurtów. Jest Raw Till 4, 80/10/10, „żrę tylko frytki” czy „cukier/gluten to zło, jak możesz to jeść?!”. Pomijając już specyfikę tego typu miejsc, można dostrzec, że dla każdego weganizm znaczy coś innego. Która wersja weganizmu jest najlepsza? Która najzdrowsza? Czy obżeranie się roślinnymi fastfoodami sprawi, że przytyję? Premierze, jak żyć?
Powiem Wam, jak to było ze mną. Na początku byłam zachwycona podejściem lansowanym przez kilku amerykańskich lekarzy (m.in dr Neal Barnard, T. Colin Campbell) – niskoprzetworzona i niskotłuszczowa dieta roślinna. Po jakimś czasie doszłam do wniosku, że chyba spożywam jednak za dużo tłuszczów. Wiecie, lubię awokado, wszelkiego rodzaju orzechy, a ponad wszystko pieczone ziemniaki (bynajmniej nie bez oleju), a jak jestem w domu to mamy już taką tradycję z mamą, że jemy smażone frytki z Biedry. Nie mam zamiaru z wyżej wymienionych powodów bić się w pierś. Zdecydowanie bardziej spasowało mi podejście dr Joela Fuhrmana. Recenzję książki, która mnie mocno zainspirowała, znajdziecie tutaj . Fuhrman mówi, że najważniejsza jest skala ANDI – gęstości odżywczej. Zwraca uwagę, że przy niskotłuszczowym weganizmie nietrudno o niedobory kwasów NNKT. Wydaje mi się, że jego podejście jest takie jakby…trochę bardziej ludzkie. Teraz czytam książkę McDougalla”Zdrowie bez recepty”. McDougall jest zwolennikiem diety wysokoskrobiowej i to zdaje się być strzał w dziesiątkę dla takiego ziemniakożercy jak ja 😉 Tak naprawdę, te wszystkie podejścia mają wspólne punkty, które znajdziecie w mojej dziesiątce zasad zdrowego weganizmu:
10 zasad zdrowego weganizmu
1. Suplementuj B12 (cały rok) i witaminę D (w okresie jesienno-zimowym)
Nie wierzcie ludziom, którzy piszą, że nie trzeba suplementować. Trzeba. Te dwie witaminy są konieczne, a resztę znajdziecie (i co ważniejsze, przyswoicie) w pożywieniu.
2. Jedz kolorowo
Zadbajcie o to, żeby na Waszych talerzach znajdowało się jedzenie w wielu barwach – różnokolorowa papryka, pomidory, ogórki, jabłka, śliwki czy maliny (wszelkie warzywa i owoce) to kopalnia antyoksydantów.
3. Nie bój się zdrowego tłuszczu
Orzechy, nasiona i pestki + awokado powinny znaleźć się na Waszych talerzach każdego dnia (niekoniecznie wszystkie naraz ;))
4. Nie szalej z olejem ani używkami
Z drugiej strony lepiej będzie, jeśli nie będziecie codziennie smażyć. Warzywa można także dusić w wodzie, zamiast oleju do ciasta dodać więcej wody lub musu jabłkowego. Co do używek – wiadomo, grunt, że wódka jest wegańska – ale alkohol to naprawdę nic zdrowego. Umiar, moi drodzy, umiar.
(nie wspominam nawet o tym, że palenie papierosów jest niewegańskie i be i w ogóle)
5. Zamienniki mięsa i nabiału jedz od czasu do czasu
Bywa często, że pod „odstawieniu” mięsa, jajek i produktów mlecznych tęsknimy za ich smakiem. Wtedy mega pomocne są sojowe wędliwy, kiełbaski, sery Violife i wszystkie inne fejkowe produkty. Spoko, jeno jedz je z umiarem. Jakby nie było są dość mocno przetworzone.
6. Jedz codziennie siemię lniane i sezam – ZMIELONE!
To najtańsze źródła kwasów omega 3(siemię) oraz wapnia(sezam). Po łyżce dziennie na owsiankę lub sałatkę i macie załatwione.

7. Nie unikaj strączków
Skąd bierzesz białko? Ano z fasoli. Jedz ją w całości, zblendowaną na chlebie lub w cieście. Fasola to kameleon – można z niej zrobić dosłownie wszystko, o czym z pewnością przekona Was fanpage Nie lepiej zrobić z fasoli?
8. Zboża – tylko te pełnoziarniste
Kasze, razowe makarony i pełnoziarniste mąki spokojnie mogą pojawiać się na talerzu codziennie. W miarę możliwości unikajcie białej mąki i białego ryżu/makaronu – mega szybko podnosi poziom cukru we krwi
9. Zielone szejki pij musowo
Szejki to cudowny sposób na zmieszczenie ogromnej ilości warzyw i owoców w jednej szklance napoju. Koniecznie łącznie zielonolistne warzywa (jarmuż, szpinak, boćwina) ze słodkimi owocami. Nie musi być na mleku. Można dodawać do tego zmielone siemię lniane i sezam (patrz punkt 6.), kakao, nasiona chia i inne cuda. 
10. Zainwestuj w blender (ręczny lub kielichowy) i młynek do kawy (żeby mielić siemię i sezam)
Uważam, że blender to podstawa kuchni roślinnej. Oczywiście w wersji podstawowej, kto może niech kupi jeszcze wyciskarkę i robot kuchenny – będzie łatwiej się gotowało. W młynku do kawy przyrządzicie też masło orzechowe <3

Coś pewnie jeszcze bym dopisała.. 🙂



2 thoughts on “10 zasad zdrowego weganizmu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

three − two =