krem z marchwi, lekko indyjski

Co najlepiej zrobić z dużą ilością zalegających warzyw? Można oczywiście z nich przyrządzić wiele potraw, ale moja propozycja na dziś to rozgrzewająca zupa krem z grzankami. 
Łagodna słodycz marchwi miesza się z indyjskim miksem garam masala i czosnkowymi grzankami. Zupa jest bardzo gęsta i bardzo sycąca, idealna na jesienne dni, kiedy nie chce nam się wychodzić z mieszkania bo pada, albo kiedy wracamy zmarznięci po całym dniu pracy/nauki.
Idealnie pasowałoby tu mleko kokosowe lub chociaż śmietanka sojowa. Ja żadnego z tych produktów niestety nie miałam, ale Wy spokojnie możecie eksperymentować. Marchewka lubi się także z imbirem, więc jeśli ktoś ma ochotę jeszcze bardziej się rozgrzać, można śmiało dorzucić nieco korzenia.
zupa-krem z marchwi 
(na dwie osoby z małą dokładką)

5-6 marchewek średniej wielkości
2 papryki białe
garam masala
sól
czosnek
papryka słodka
oliwa
grzanki razowe:
czerstwy chleb żytni razowy
ulubione przyprawy (u mnie zioła prowansalskie, czosnek, sól, papryka)
oliwa

Marchewki myjemy, obieramy i kroimy na mniejsze kawałki, to samo robimy z paprykami. Wrzucamy do garnka, zalewamy wodą, dodajemy liścia laurowego i ziela angielskiego (można też ząbek czosnku, odrobinę selera itp) i gotujemy do miękkości. Miksujemy na krem, dolewając wody jeśli trzeba. Doprawiamy garam masala, solą, czosnkiem i papryką. Odrobina oliwy, żeby witamina A lepiej się wchłonęła. Na górę grzanki.
Tak, to takie proste 🙂

ciasto śliwkowe

Uwielbiam ciasta z owocami. Chyba mogłabym nie jeść do końca życia czekolady, gdyby była opcja objadania się wegańskimi ciastami owocowymi. Moja wersja ze śliwkami opiera się na przepisie z puszka.pl (link tu – klik ). Oczywiście, zastąpiłam cukier daktylami i dodałam orzechy włoskie, które tak świetnie pasują do śliwek i cynamonu

ciasto śliwkowe

2 szklanki mąki pełnoziarnistej pszennej

1/2-2/3 szklanki pasty daktylowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/3 szklanki oleju
szklanka mleka roślinnego
garść orzechów włoskich
margaryna wegańska

śliwki zasypane cynamonem – u mnie było około 10-15

Wykonanie, jak zwykle u mnie, banalnie proste – po prostu łączymy wszystkie składniki ciasta (najlepiej najpierw mąkę i proszek do pieczenia, a później mokrą część) i mieszamy do ich połączenia. Wykładamy ciasto do formy (u mnie silikonowa) i na górę kładziemy śliwki. Posypujemy je orzechami i na każdą połówkę kładziemy odrobinkę margaryny. Pieczemy 40-50 minut w temperaturze 180 stopni. Ciasto może wyjść wilgotne, ale nie to objaw zakalcowatości 🙂

Justyna

pesto z liści marchewki i nerkowców

Będąc dziś rano na targu, kupiłam marchewkę wraz z częścią liściastą. Sprzedawca spytał, czy ją obciąć. Podziękowałam- zieleninę to ja lubię 🙂 i miałam już w głowie plan jej wykorzystania. Na obiad był więc razowy makaron z pesto.

Pesto z liści marchewki i nerkowców

pęczek liści marchwi
natka pietruszki do smaku
50 gram nerkowców
ząbek czosnku
płatki drożdżowe
sól, papryka, oliwa
woda

Namaczamy nerkowce, następnie miksujemy z czosnkiem. Stopniowo dodajemy przyprawy i zieleninę. Jeśli lubicie pietruszkę, można dać jej więcej. Ja miałam tylko resztki. Dodajemy wody i oliwy ile lubimy – u mnie pesto wyszło dość rzadkie, ale Wy możecie dodać więcej orzechów i zrobić je super kremowe.
Obiad w 15 minut 🙂

malinowa trzydziestominutówka

               
To ciasto powstało bardzo spontanicznie. Kupiłam maliny i od razu pomyślałam o jakimś deserze z nimi. Zapas bakali – jest. Tofu w lodówce – jest. No to robimy!

Spód:

szklanka daktyli, uprzednio namoczonych
szklanka wiórków kokosowych

Warstwa tofu:

1 opakowanie tofu naturalnego (u mnie Polsoja)
1 banan
2-3 łyżki karobu lub kakao

Warstwa malinowa:

Szklanka malin
10 daktyli, pokrojone w mniejsze kawałki
agar – jedna łyżeczka

Zaczynamy od zrobienia spodu. Miksujemy daktyle z wiórkami i wykładamy masą formę. Gotowe. Warstwa tofu jest równie prosta – miksujemy tofu z bananem i karobem. Rozsmarowujemy na spodzie. W międzyczasie wrzucamy maliny i daktyle do garnka, dolewamy odrobinkę wody lub mleka roślinnego i dusimy, aż zrobi się nam dżemik. Dodajemy agar i chwilkę gotujemy. Odstawiamy na bok, żeby się lekko ochłodziło. Wylewamy na warstwę tofu i rozsmarowujemy równo. Ozdabiamy kokosem lub innym, ulubionym składnikiem. Schładzamy i podajemy zachwyconym gościom 😉

lunchbox z “ryżem” kalafiorowym

Nawet nie wiecie, jaka jestem podekscytowana! Dziś otrzymałam maila z informacją, że mój blog został zaakceptowany do programu Empatii “Weganizm. Spróbujesz?” 🙂 Bardzo dziękuję Empatio 🙂

Zdjęcie tej potrawy zrobiłam już dość dawno temu i kompletnie o niej zapomniałam! Bób się już skończył, chyba że tak jak ja macie zamrożone zapasy 🙂

Danie to stworzyłam na potrzebny mojego obiadu do pracy. Z kalafiora w zasadzie miały powstać kotlety, ale ugotował się na zbyt twardo, powstał więc ryż kalafiorowy (aka bułka tarta).
Całość przygotowuje się bardzo prosto. Bób należy ugotować w lekko osolonej wodzie i obrać. Pomidory pokroić w kostkę. Kalafior ugotować al dente, rozdrobnić widelcem i smażyć na odrobinie oleju z ulubionymi przyprawami (u mnie sól, pieprz, oregano, papryka). Idealnie będzie, jeśli się lekko przypiecze – taka jakby bułka tarta.
Bób można posypać kalafiorem-bułką tartą, lub podać tak jak na zdjęciu poniżej. Proste, a jednak inne niż zazwyczaj 🙂