Krążki z cebuli i spaghetti z klopsikami

Oficjalnie rozpoczęłam testowanie przepisów z książki “Nowoczesne zasady odżywiania. Przepisy mistrzów” autorstwa Leanne Campbell. Przyznaję, trochę się ociągałam z praktyką, bo teorię zawartą w książce mam już za sobą od dawna. Podsumowanie i recenzję zachowam na później 🙂
 
Na pierwszy ogień poszła przekąska – cebulowe krążki – dobry pomysł na imprezę, czy wieczór z piwem przed TV. Jest to opcja dość znana, głównie z ociekającego tłuszczu. Ponieważ Leanne Campbell jest przedstawicielką nurtu niskotłuszczowego i niskoprzetworzonego weganizmu, o takich ilościach oleju możemy tylko pomarzyć. Albo i nie 🙂
 
Obawiałam się nieco, jak to będzie smakować. Sucha, spieczona bułka tarta? Czekało mnie miłe zaskoczenie – krążki są chrupiące i bardzo, ale to bardzo dobre.
 
cebulowe krążki
 
1 duża słodka cebula (użyłam 2 większych zwykłych)
1/2 szklanki bułki tartej (dałam 1 szklankę)
1/2 szklanki mąki kukurydzianej (zrezygnowałam)
1 łyżeczka drobno zmielonej soli
1 łyżeczka granulatu czosnkowego
1 łyżeczka granulatu cebulowego
1/2 szklanki mąki z ciecierzycy
1/2 szklanka mleka roślinnego (użyłam wody)
 
Cebule należy pokroić w krążki – grubości około 1 cm lub nieco mniejsze. W jednej misce mieszamy bułkę tartą z przyprawami, w drugiej mąkę z ciecierzycy z wodą. Każdy krążek maczamy w ciecierzycowym “jajku”, następnie dokładnie obtaczamy w bułce. Wykładamy krążki na tacę z papierem do pieczenia i pieczemy w 180 stopnia po 15 minut z każdej strony.
 
 
Najlepiej podawać z ulubionym dipem.
 
Drugie danie, jakie miałam przyjemność przyrządzić, to spaghetti z kuleczkami z pszenicy. Znowu, przepis został przeze mnie nieco zmodyfikowany, ale myślę że całość smakuje równie dobrze jak oryginał.
 
spaghetti z kuleczkami z pszenicy
 
1 1/3 szklanki pełnoziarnistej bułki tartej (dałam około 1 szklanki)
1 łyżeczka przyprawy włoskiej (u mnie czerwona czubrica)
1/2 łyżeczki czosnku w proszku
1/8 łyżeczki soli
1/2 szklanki posiekanych orzechów włoskich
2 szklanki pokrojonych pieczarek
1/2 szklanki pokrojonej w kostkę cebuli
około 350g makaronu spaghetti
3 szklanki niskotłuszczowego sosu marinara (u mnie sos zrobiony z pomidorów, cebuli i czosnku, około 1,5 szklanki)
 
W misce mieszamy bułkę tartą z przyprawami i orzechami. Do robota kuchennego (lub blendera) wrzucamy pieczarki i cebulę – ma z tego powstać papka, którą następnie łączymy z zawartością miski. Lepimy kulki i pieczemy je około 30 minut w temperaturze 180 stopni.
W międzyczasie przygotowujemy sos – 0,5kg pomidorów i jedną cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na niewielkiej ilości oleju. Dodajemy zmiażdżony czosnek i sos pomidorowy z kartonu w razie potrzebny. Przyprawiamy solą, pieprzem, płatkami drożdżowymi. Gotujemy też makaron 🙂
Na talerz wykładamy pastę, na górę sos i po kilka kulek na osobę. Smacznego!
 
 
 
 
 
 

Pokonaj cukrzycę z dr Barnardem – recenzja książki

Cukrzyca to plaga wśród chorób w obecnych czasach. W Polsce ten
temat dotyka już ponad 3 mln (!) osób, na całym świecie to problem ponad 380 mln ludzi. Mówi się o cukrzycy, że to choroba cywilizacyjna, czyli
spowodowana przez zmiany w naszym stylu życia, z naciskiem na zmiany w
odżywianiu. Wszystkie znaki na niebie wskazują na to, że jeśli nie powstrzymamy
epidemii cukrzycy, to niebawem z powodu niewydolności padną systemy zdrowotne,
a my będziemy chorować z jeszcze większą intensywnością. Mimo to, wydaje się,
że lekarze trochę błądzą w próbach okiełznania tej słodkiej choroby. Za mało czasu poświęca
się temu, co jemy. Tak naprawdę nasz sposób odżywiania jest głównym powodem
wielu, jeśli nie większości chorób cywilizacyjnych 21 wieku. I znowu, mimo to,
lekarze nadal podczas studiów mają za mało dietetyki. W medycynie próbuje się
leczyć objawy (przyjmując leki), zamiast szukać przyczyn w tym, czym karmimy
ciało.
Na szczęście dr Neal Barnard jest tutaj wyjątkiem. Jego
książka “Pokonaj cukrzycę z dr Barnardem” jest idealną pozycją dla
osób, które chorują lub mają w swoim otoczeniu cukrzyków. Dodatkowo, to także kompendium wiedzy na temat diety roślinnej – zatem skorzystają także pozostali.
Warto podkreślić, że dr Barnard od  wielu
lat bada związku między cukrzycą a odżywianiem, dlatego jest z pewnością
ekspertem w tej dziedzinie. Poza pisaniem książek, Barnard stoi na czele PCRM (Physicians
Committee for Responsible Medicine, możecie kojarzyć tworzony przez nich
21-dniowy wegański Kickstart) Zachęcam do odwiedzenia jego strony, bo ten człowiek jest jedną z
czołowych postaci na medycznej scenie pro-wegańskiej. 
Już na początku autor składa dość poważną obietnicę. Jeśli
weźmiemy udział w jego programie, to nie dość, że nie będziemy musieli liczyć
kalorii czy chodzić głodni, to jeszcze schudniemy (jeśli borykamy się z
nadwagą) i obniżymy poziom cukru we krwi, co pozwoli na choćby częściowe
odstawienie leków. Dodaje także, że to nieistotne, czy lubimy gotować, czy też
nie – zmiany wprowadzimy bez trudu. Nie musimy także ćwiczyć, bo tutaj skupiamy
się tylko na diecie. Brzmi jak bajka, prawda? Można podchodzić sceptycznie do
takich obietnic, ale ci z Was, którzy siedzą w temacie diety roślinnej w
służbie zdrowia, wiedzą już, że to wszystko jest możliwe.
Co zawiera książka? Dowiemy się co nieco na temat cukrzycy –
jej przyczyn, objawów i skutków. Barnard szczegółowo opisuje swój pomysł na
walkę z tą chorobą i przedstawia dowody naukowe, które potwierdzają skuteczność jego terapii. Okazuje się, że tak naprawdę trzy proste kroki – rezygnacja z
produktów odzwierzęcych, ograniczenie spożycia olejów oraz wybieranie żywności
o niskim IG
są w stanie doprowadzić nas do zdrowia. Co najistotniejsze, dzięki
takim zmianom w diecie będziemy mogli częściowo lub całkowicie odstawić leki.
Wydaje mi się, że ten argument powinien przekonać zatwardziałych mięsożerców. 

Poza teorią, książka zawiera ogromną ilość
pomysłów i zastosowań programu w praktyce. Znajdziemy odpowiedzi na pytania
takie jak: 
Jak z nową dietą poradzić sobie na przyjęciu lub w
restauracji?
Co można zjeść na śniadanie/obiad/kolację?
Jak zaradzić niepowodzeniom?
Bardzo dobrym pomysłem jest dołączenie ponad 50 stron z
łatwymi w przygotowaniu przepisami. To i wcześniej umieszczone przykładowe
jadłospisy są dziełem Bryanny Clark Grogan – weganki z 26-letnim stażem,
autorki ośmiu książek z roślinnymi przepisami (więcej informacji na jej temat
znajdziecie tu ). Dzięki
takim elementom książka staje się bardzo praktycznym przewodnikiem dla każdego,
komu zależy na swoim zdrowiu.
Co jeszcze mi się podoba w tej publikacji? Na pewno język, w
którym została napisana (a także przełożenie na język polski, za co
tłumaczowi należą się brawa). Podczas czytania czujemy się, jakby przemawiał do
nas troskliwy lekarz, osoba, dla której istotne jest nasze zdrowie i dobre
samopoczucie. Lekarz ten mówi bardzo jasno i po lekturze doskonale wiemy, co
mamy zrobić. Nie ma tu miejsca na niezrozumiałe medyczne wyrażenia. 
Osoby siedzące w branży na pewno docenią też rozdział
zatytułowany “Informacje dla lekarzy”. Poza tym Barnard zachęca osoby
chorujące na cukrzycę, aby przyniosły tę książkę do swoich lekarzy. Obawiam się,
że w Polsce wielu medyków może dość sceptycznie podchodzić do tego programu,
ale mimo to warto próbować – a nuż więcej lekarzy przekona się do diety
roślinnej.
Nowoczesne podejście do leczenia chorób – takie, które
prezentuje dr Neal Barnard – jest z pewnością ciekawą alternatywą, która
przynosi nadzieję z walce z cukrzycą. Musimy podjąć decyzję, co jest dla nas
ważniejsze: przyzwyczajenie do jedzenia w sposób tradycyjny czy też nasze
zdrowie. 
Czy można zrezygnować ze schabowego w zamian za życie bez
cukrzycy? Myślę, że tak. A Wy?
Książkę recenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Galaktyka – dziękuję!

Sezonowy deser z tapioki

Za oknem jakieś 40 stopni. W mieszkaniu trochę chłodniej, zaledwie 35. W dzień taki jak ten zwyczajnie nie chce się gotować. Jeść – mi przynajmniej – jednak się chce. Ciało pragnie wody, jem więc ogórki, pomidory, truskawki, do tego trochę chleba z oliwą. To nie może być nic skomplikowanego, bo w takim upale nie da się myśleć. 
Ani ruszać. Ledwo sił starcza na pokrojenie rabarbaru i obranie truskawek z szypułek do pysznego deseru z tapioki. Potrzebujecie też parę daktyli i puszkę mleka kokosowego. Jak nie macie, to jakiekolwiek inne roślinne też da radę. Wyluzujcie, w taki dzień nie trzeba być perfekcyjną panią domu. Walczymy w końcu o przeżycie w upale.
sezonowy deser z tapioki
1/2 opakowania tapioki (jakieś 150g)
1 puszka mleka koko (400ml)
szklanka truskawek
4 łodygi rabarbaru
10-15 daktyli
1 szklanka wody
Do garnka wsypujemy tapiokę, wlewamy mleko koko i wodę. Gotujemy na małym ogniu, co jakiś czas mieszając, aż tapioka stanie się lekko przezroczysta i całość zgęstnieje.
Do drugiego garnka wrzucamy truskawki bez szypułek, pokrojony rabarbar i daktyle, dobrze jest dodać odrobinę wody na początek. Dusimy na małym ogniu, również mieszając co chwilę, do momentu kiedy owoce przybiorą konsystencję musu.
Do szklanek/miseczek nakładamy tapiokę (ma zająć połowę lub 3/4 szklanki), a na górę kładziemy mus owocowy. Odkładamy do ostygnięcia, a następnie chłodzimy w lodówce.
Jemy, kiedy dopadnie nas głód. Bez cukru, bez dodatkowego tłuszczu – deser idealny.

Co jeszcze warto spożywać przy temperaturach przekraczających ludzkie pojęcie?
– Woda, woda i jeszcze raz woda. Dorzućcie do niej plasterek cytryny/pomarańczy/ogórka, kawałki truskawek, miętę, arbuza
– Truskawki/wiśnie mrożone – bardzo ochładzająca przekąska
– Surówki (ja lubię taką prostą z pomidorów + czosnek + oliwa), do tego kawałek dobrego chleba (u mnie razowy żytni)
– Generalnie surowe warzywa i owoce – warto jeść te sezonowe (jak zawsze zresztą :))
– Chłodniki (jeśli ktoś lubi – ja nie przepadam)
Dziś zamówiłam wyciskarkę wolnoobrotową (tańszy model, na próbę) – już nie mogę się doczekać :-), oraz po raz pierwszy paczkę od rolnika (http://paczkaodrolnika.pl/sklep) z ekologicznymi warzywami, owocami i ziołami. Jestem bardzo ciekawa, czy będzie duża różnica w smaku.
Miłego pocenia w to sobotnie popołudnie 😉