1000-lajkowe ciasto czekoladowe

Nie poświęcam temu blogowi bardzo dużo czasu, niestety. Jest to głównie spowodowane przez pracę, która mnie dość absorbuje i przez treningi. Mimo to, staram się tutaj wrzucić coś od czasu do czasu. Z pewnością aktywniejsza jestem na instagramie, bo zrobienie zdjęcia i otagowanie zajmuje trochę mniej czasu 🙂 W każdym razie, bardzo mnie cieszy, że jesteście tutaj ze mną i właśnie stuknęło mi 1000 lajków na fanpejdżu fejsbukowym <3
W związku z tym, że jest co świętować, mam dla Was mocno czekoladowy przepis na ciasto. Nie jest mój, z góry mówię. Wyczaiłam go na instagramie i przyznaję, bardzo spodobał mi się skład i wykonanie – takie, jakie lubię. Banalne. Składniki dostępne w każdym domu. Tanio. Stosunkowo zdrowo 😉 Przede wszystkim – ciasto jest wegańskie, a to mój główny wyznacznik przy gotowaniu i pieczeniu.
super ciasto czekoladowe
3 dojrzałe banany
1/3 szklanki masła orzechowego
1/3 szklanki kakao
1 szklanka mąki pełnoziarnistej
1/2 szklanki ksylitolu lub cukru, jeśli używacie
1 łyżeczka sody
szczypta soli
skórka cytrynowa do ozdoby
Na polewę:
3 łyżki kakao
2 łyżki syropu klonowego lub innego
2-3 łyżek wody
Banany rozgniatamy w misce i łączymy z masłem orzechowym (można za pomocą robota kuchennego, ja robiłam to widelcem :)). Dodajemy resztę składników i dokładnie mieszamy. Masę przekładamy do formy silikonowej lub wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy przez 35 minut w 180 stopniach. Kiedy ciasto ostygnie, dekorujemy polewą czekoladową i skórką cytrynową.
Wow, to było szybkie 🙂
Zauważycie pewnie, że w cieście nie ma oleju (poza tłuszczem z masła orzechowego) i dodatku wody. Byłam trochę sceptyczna, ale ciasto wyszło smaczne, mimo iż konsystencja jest dość toporna.
Jutro będzie siódmy dzień od kiedy rozpoczęłam mój plan treningowy. Wygląda na to, że się sprawdza. Poza zakwasami czuję też mięśnie, więc nie jest źle 😀
W najbliższym czasie spodziewajcie się posta 🙂

PS: Czy ktoś z Was biegnie Runmageddon 9.04 w Zabrzu? Będę tam wolontariuszką 🙂

Białkowe słodkie kulki

Wymyśliłam sobie plan treningowy na Runmageddon 🙂 Podzielę się nim z Wami jak tylko sprawdzę, czy jest realny. Na pewno jest dość wymagający, więc nie chcę na razie się chwalić. Dziś oficjalnie ruszam z przygotowaniami do zawodów 😉
W związku z tym mam też dla Was fajny przepis na przekąskę białkową dla osób trenujących. Jak wiecie my, weganie, mamy notoryczne niedobory białka, więc przychodzę z pomocą 😀 Kulki lub też batoniki – to zależy jak uformujecie masę – lekko słodkie i mocno sycące. Nie udało mi się jeszcze wypracować idealnego przepisu, bo owa masa jest nadal zbyt miękka, ale myślę że będzie Wam smakowała. Ja trzymam kulki w lodówce, można nawet do zamrażarki na chwilę. Jeśli macie dehydrator lub suszarkę do grzybów, to może warto spróbować je trochę podsuszyć 🙂 
Kulki są bez dodatku cukru (rafinowanego), jedynym elementem słodkim są daktyle. Poza tym same zdrowe rzeczy. Jeśli chodzi o białko to spokojnie możecie dodać takie, jakie macie w domu lub je zupełnie pominąć, ale wtedy dobrze dodać więcej pozostałych suchych składników.
białkowe kulki mocy
składniki na około 16 kulek 
20 daktyli
4 łyżki pestek dyni
4 łyżki nasion słonecznika
6 łyżek amarantusa ekspandowanego
2 łyżki białka konopnego
2 łyżki masła migdałowego
amarantus do obtoczenia
 Daktyle zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na 10 minut. Po tym czasie przelewamy tą wodę do innego pojemnika, a daktyle blendujemy razem z masłem migdałowym na gładką masę, w razie potrzeby dolewając wcześniej wspomnianej wody 🙂
Dynię i słonecznik mielimy w młynku do kawy lub blenderze na proszek. Łączymy wszystkie suche składniki i powoli dolewamy masy daktylowej. Mieszamy całość i schładzamy w lodówce 30 minut. Następnie lepimy kulki i obtaczamy je w amarantusie. Voila!