Lifebook #3

Przyznaję, ten weekend spędziłam dość leniwie, ale jest mi z tym doskonale. Miałam wolne w piątek, bo moja kicia coś jeść nie chciała od wtorku i się o nią martwiłam. Przy okazji użądliła ją osa/pszczoła i musiałam dokonać operacji wyciągania żądła z nosa 😀
Nie ćwiczyłam też za wiele, poza jazdą na rowerze do pracy praktycznie codziennie, bieganiem w sobotę i przysiadami (wczoraj i dziś). Buuu! Obiecuję poprawę.
Myślę też intensywnie nad tatuażami, które będę mieć robione w maju. To już za 3 tygodnie :-)))))))))) Pierwszy to pół rękawa w kwiatach łąkowych – zastanawiam się, czy by jednak nie robić tego od łokcia w dół, a nie w górę. Może jak zacznę od nadgarstka, to łatwiej będzie potem dorobić coś u góry? Hm? Ma ktoś doświadczenie w robieniu rękawa? 🙂 Co do drugiego tatuażu -będzie udo/uda, zależy jak się uda 😀 Mega podobają mi się obrazy Sylvii Jii i na pewno chcę coś w tym stylu <3

Wegański bibimbap z Oriental Spoon. PYYYCHA

Mój nowy ulubiony batonik – seria Dobra Kaloria <3 Genialny skład.

Super fartuch pani z Oriental Spoon <3

Hydrolat różany z The Secret Soap

Tydzień hiszpański w Lidlu 🙂 Karczochy, które uwielbiam!

Leniwa kawa z drippa w Tekturze 🙂

Olejek arganowy 100% z The Secret Soap. Planuję używać jako kremu na noc. Podobno ma super właściwości – zdam relację za miesiąc 😉

Moje dzisiejsze śniadanie: placuszki kokosowe (ciasto takie jak na naleśniki, tylko gęstsze + wiórki) z owocami i syropem klonowym <3

Przekąska kukurydziana z Lidla (Tydzień hiszpański). Tak wiem, olej palmowy.

Mój ukochany płyn micelarny z Rossmanna – wegański 🙂 genialny dla mojej skóry.

W zeszłą sobotę współorganizowałam warsztaty z programowania dla kobiet. Super było!

Takie piękne tulipany zostały posadzone na Plantach <3

Tęcza po burzy w zeszłą sobotę w Krakowie. Mega romantyczne 😀 Ja i mój rower 😛

Odkrycie tego miesiąca – wegańskie śledzie robione przez genialne dziewczyny z Umami – załatwiłam u nich catering na warsztaty – oczywiście 100% vegan 😀 Te śledzie niebezpiecznie smakują TAK SAMO jak śledzie, a są z pieczarek. WTF? Nieważne, i tak je kocham!

Makaron udon z brokułem i topinamburem + treningi – tydzień 2 – podsumowanie

Dziś mam dla Was i nowy przepis i podsumowanie treningowe. Zacznę od tego drugiego, bo, przyznaję bez bicia – w tym tygodniu nic nie działo się wg planu 🙂 Nie znaczy to oczywiście, że nic nie ćwiczyłam – ale to po kolei.
Poniedziałek był dniem nicnierobienia, bo po pracy miałam spotkanie Stowarzyszenia, a potem kolacja, kot i takie tam. We wtorek i środę jechałam do pracy na rowerze(10 km dziennie). W czwartek miałam urodziny 🙂 i zabrałam samą siebie na elegancką kolację. W piątek znowu rower do pracy i z powrotem (10 km). Sobota to dzień, który spędziłam w całości w Krakowskim Parku Technologicznym na warsztatach Rails Girls – jako współorganizatorka 🙂 KPT jest na końcu świata, mimo to dotarłam do niego na rowerze (25km). Później była burza, ale szczęśliwie wróciłam o 19:00 do domu. Dzisiaj jest piękny dzień i albo pobiegam, albo się porozciągam w domu.
Niestety rozciąganie jest u mnie kompletnie zaniedbywane. Macie może jakieś patenty na to, żeby nie zapominać o tej istotnej części ćwiczeń? 😉
Talia: 72cm (było 72 cm)
Udo: 56 cm (było 56 cm)
Biodra: 98 cm (było 98 cm)
Przejdźmy teraz do przepisu. Jak to u mnie – jest prosty i stosunkowo szybki do przyrządzenia. Jeśli nie macie makaronu udon, możecie spokojnie użyć tzw “chińskiego”, sojowego lub ryżowego.
makaron udon z brokułami i topinamburem
200 g makaronu udon
1 brokuł
5 średnich topinamburków
2 ząbki czosnku
mały kawałek świeżego imbiru
2 łyżki oleju
woda
sól, pieprz
solidna łyżka masła orzechowego
Brokuła dzielimy na różyczki, te kroimy na pół. Topinambury obieramy i kroimy na plastry. Czosnek i imbir siekamy drobno i wrzucamy na rozgrzany olej. Smażymy jedną minutę, po tym czasie wrzucamy brokuła i topinambur. Zalewamy szklanką wody. Dusimy ok 25 minut, co jakiś czas mieszając. Dodajemy sól i pieprz. Kiedy warzywa są już miękkie, wyjmujemy je z garnka za pomocą łyżki do makaronu, lub po prostu widelcem. Do sosu, który został w garnku, dodajemy masło orzechowe i dokładnie mieszamy. Wkładamy warzywa z powrotem i mieszamy.
Makaron gotujecie wg przepisu na opakowaniu. Wykładamy porcję do miski i na górę kładziemy warzywa, polewamy sosem i posypujemy sezamem.

Treningi – tydzień I – podsumowanie

Dziś będzie krótko, bo chciałam się przed Wami wyspowiadać z mojej aktywności sportowej 😉
Plan zakładałam 2 dni biegu, 3 dni ćwiczeń kondycyjnych i 2 dni rozciągania. Trochę go zmodyfikowałam, ponieważ pogoda się zrobiła przepiękna i jeździłam rowerem do pracy. Robiąc po 20 km dziennie na rowerze, nie miałam już sił ani czasu na dodatkowe ćwiczenia. Jeśli chodzi o bieganie, to też nastąpiła mała modyfikacja – miałam przebiec w obydwa dni po 6 km, natomiast w sobotę biegło mi się genialnie (w deszczu i po błocie, więc trochę jak Runmageddon) i wykręciłam 8,5 km. Dziś miałam lekkie zakwasy i dało radę jeno 5,5 km. Mimo to oczywiście jestem z siebie bardzo zadowolona. Autentycznie bieganie zaczyna mi się podobać.
W poniedziałek ćwiczyłam wg planu, we wtorek, środę i czwartek jeździłam na rowerze, w piątek się rozciągałam, a w weekend biegałam. Z małymi zmianami, ale plan wykonany. 
Dziś z ciekawości się też zmierzyłam:
Talia: 72 cm (było 73 cm)
Udo: 56 cm
Biodra 98 cm (było 100 cm)

Lifebook #2

Było parę odcinków Wegańskich zakupów, był też Foodbook. Dziś mam dla Was pewien miks – zatem niech będzie to Lifebook. Zawiera zakupy i przeżycia. Trochę prywaty. Takie tam 🙂
Zdjęcia są standardowo z telefonu, więc jakość taka sobie.

Ser “pleśniowy” z ryżu kiełkującego. Smaczny, momentami przypomina w smaku pleśniowy, ale generalnie to raczej bardzo dobre smarowidło (i tyle). Spodziewałam się innej konsystencji.

Kanapka z serem “pleśniowym”. Bardzo smaczna.

Prezenty z Norwegii – czekolada gorzka 99% kakao oraz dwie herbaty Yogi Tea – obydwie pyszne!

Najnowsze odkrycie – sojowe mleko bananowe. W cholerę słodkie, ale dobre.

Z tego będą kwiaty 🙂 Niestety, nie pamiętam jakie 😀

Piwo z sokiem brzoskwiniowym z browaru Czarny Kot. Dobre!

Odkryłam nowe miejsce w Krakowie, gdzie serwuje się wegańskie jadło. Sezony Bistro na Limanowskiego. Jeszcze nie byłam, ale będę.

Nowa fryzura, którą zawdzięczam salonowi Babicz. Byłam modelką na szkoleniu 🙂    

Wycieczka rowerowa w Lany Poniedziałek z ukochanym. Wegańskie lody w Si Gela (gruszka, wiśnia u Marcina, u mnie mango i marchewka). Szczęście.

Tydzień temu było lato. Siedziałyśmy z Funią na balkonie, wygrzewając się w słońcu. Tęsknię, bo dziś deszcz.

Mój plan treningowy pod Runmageddon – kwiecień

Niecały miesiąc został do mojego startu w majowym Rekrucie, myślę, że to dobry czas na wrzucenie długo obiecywanego Wam planu treningowego. To według niego przygotowuję się do zawodów. W marcu miał on nieco inny kształt, bo jako szczęśliwa posiadaczka karty multisport chodziłam na siłownię i różne zajęcia (typu kettlebell, pilates). W tym miesiącu na razie karty nie mam, a trenować trzeba 🙂 więc będzie się to odbywało w domu i na zewnątrz. 
Jakie są moje cele treningowe? Przygotowuję się do Runmageddonów, więc to już dużo mówi 🙂 Istotne jest tutaj bieganie, ale równie ważne (a chyba nawet ważniejsze, przynajmniej u mnie) jest wzmocnienie rąk. Dlaczego? Wydaje mi się, że aby pokonać większość przeszkód, to trzeba wykorzystać do tego ręce, mniej nogi. Wszelkiego rodzaju ściany, liny, wspinaczki – to wszystko dało mi nieziemsko w kość w styczniu, i gdyby nie pomoc Marcina i reszty, to byłoby źle 😉 Już wtedy postanowiłam, że na następne zawody muszę się wzmocnić w tej kwestii. Przyda mi się także poprawienie ogólnej kondycji – o to zadbają przysiady i padnij-powstań, jakże przeze mnie ukochane. 
Plan treningowy, który dla siebie przygotowałam, jest prosty, ale dość intensywny. Jeśli będziecie chcieli z niego skorzystać – śmiało, możecie sobie dowolnie modyfikować. 
A co z dietą? Nie będę jakoś specjalnie zmieniać mojego standardowego jadłospisu, z małym wyjątkiem. Przed treningiem zjem banana ;), a po treningu posiłek bardziej białkowy – typu koktajl owocowy z białkiem konopnym czy pieczone ziemniaki z tofu :). Chodzi mi tak naprawdę o zregenerowanie mięśni, a nie jakieś hardkorowe budowanie masy. 
PLAN TRENINGOWY
PONIEDZIAŁEK
trening siłowo-kondycyjny 60 minut
WTOREK
streching/joga 30-40 minut
ŚRODA
trening siłowo-kondycyjny 60 minut
CZWARTEK
streching/joga 30-40 minut 
PIĄTEK
trening siłowo-kondycyjny 60 minut 
SOBOTA
bieg 5-8 km 
NIEDZIELA 
bieg 5-8 km
TRENING SIŁOWO-KONDYCYJNY:
ROZGRZEWKA: korzystam z aplikacji Technogym i wybieram stamtąd trening 10-15minutowy, zamiast tego możecie zrobić szkolną rozgrzewkę i potruchtać, pajacyki, padnij-powstań itp. Nie za mocno, macie się tylko rozgrzać.
PRZYSIADY: 100
POMPKI: 30 (na razie tyle 😀 robię wersję “męską”)
BRZUSZKI: 100 LUB PLANK 5 X 2 MINUTY
PAJACYKI: 100
PADNIJ-POWSTAŃ: 100
PODCIĄGNIĘCIA: ? dopiero się ich uczę, więc każda ilość mnie ucieszy 😉
STRECHING: np. taki 
JOGA/STRECHING:
Jestem fanką kanału SarahBethYoga. Będę robić coś w tym stylu, lub, mniej jogowy, taki trening. 
BIEGANIE:
W maju biegnę na 6 km, ale w czerwcu już na 12km :o, dlatego też treningi biegowe muszą zmieniać swoją długość – w ten weekend zaczęłam od 5 km, a w kolejne będę biegać odpowiednio 6, 7 i 8 km. Takie jest założenie 🙂
I jak Wam się podoba mój plan na kwiecień? 🙂
Moje treningi biegowe będę rejestrować za pomocą aplikacji Technogym. Będę też raz w tygodniu wrzucać Wam moje podsumowanie, tak, żebyście czuli motywację. 
Jeśli chodzi o wygląd, to nie jest moim celem by schudnąć, raczej ujędrnić ciało, zwłaszcza w obrębie ud i brzucha. Zatem… poniżej znajdziecie moje wymiary. TAK! 😀 Cotygodniowe pomiary będą pokazywać, czy coś się zmieniło. Jestem bardzo ciekawa 🙂
3/04/2016
 
UDO: 56 cm
BIODRA: 100cm
TALIA: 73 cm
To co, zaczynamy? 😀