30 is the new 20

W tym roku stuknęło mi 30 lat. Tak, ja sama nadal w to nie wierzę, choć czas leci nieubłaganie. Wbrew temu, czego się tak bardzo obawiałam – ludzie nadal jakoś żyją po przekroczeniu trzydziestki. Ba, nie stają się nagle pomarszczonymi, zgorzkniałymi zgredami. Moje obawy były spowodowane tym, że bardzo dobrze mi było w dwudziestoleciu życia i niesamowicie smuciło mnie, że jego kres coraz bliżej. W końcu trzeba by jakoś spoważnieć chyba, co? Okazało się jednak, że wcale nie.

Czułam podświadomie, że rok 2017 – moja trzydziestka – będzie dla mnie wyjątkowy i przełomowy. Traktuję ten czas trochę jak dobry moment na podsumowanie ostatniej dekady mojego życia. Fizycznie nie zmieniłam się jakoś specjalnie – nadal wyglądam tak samo, jak parę lat temu, jedyne co to przybyło mi tatuaży. Dzięki dobrej diecie, genom i odpowiedniej ilości snu wyglądam młodo, regularnie jestem pytana o dowód w sklepie przy kupowaniu piwa – co mnie niezwykle cieszy 😀 Moja niechęć do eleganckich ciuchów też robi swoje, nadal ubieram się jak studentka i tak chyba już zostanie. Podświadomie nie chcę być postrzegana jako dorosła, wolę kiedy mówi się o mnie dziewczyna, a nie kobieta. Czemu tak jest? Nie wiem. Chyba się boję upływu czasu. Zmarszczonej skóry, utraty sił, siwiejacych włosów i wszystkiego tego, co prowadzi nieuchronnie do śmierci.

Co ze zmianami w głowie, w podejściu do życia, w mentalności zatem? Tutaj zadziało się dość dużo, takie mam przynajmniej wrażenie. Lvl 30, więc trochę doświadczenia już się zebrało. Poniżej konkrety 8):

  1. Większa samoakceptacja i pewność siebie. Kompleksy? Bitch, I’m fabolous. Nawet bez makijażu i z bad hair day.
  2. Totalnie nie przejmuję się tym, co ludzie sobie o mnie pomyślą. Niech sobie myślą, mają prawo.
  3. …a co za tym idzie, nie robię niczego wbrew sobie, tylko po to, żeby się komuś przypodobać.
  4. Nie mam problemu z odmawianiem. Z wiekiem zdecydowanie wzrosła moja asertywność. Po prostu szkoda mi czasu na robienie czegoś, na co nie mam ochoty.
  5. Lubię moje ciało w wersji au naturell na tyle, że przez 90% czasu chodzę bez makijażu i stanika.
  6. Nie oznacza to jednak, że przestałam o siebie dbać – nadal regularnie ćwiczę, robię peeling kawowy i jak mam ochotę, to się stroję.
  7. Dobrej jakości sen jest ważniejszy od imprezy do białego rana. Phi, sen jest ważniejszy od czegokolwiek w sumie. I jedzenie też. Doskonale wiem, że odpowiednia ilość snu i fajne jedzenie to coś, za co moje działo będzie mi wdzięczne.
  8. Każdorazowe pójście spać po północy objawia się tym, że rano czuję się kompletnie z dupy. Nie wspominając już o tym, że nie przesadzam z procentami. Mieliście kiedyś kaca bez alko? Ja takie miewam.
  9. Wiem, jakiej pracy nie chcę. Przerobiłam robotę w gastronomii, korpo i startupach. To, co robię obecnie, jest idealne. Wiem, że pracę zawsze można zmienić, kiedy jest źle lub notorycznie stresująco.
  10. Coraz mniej lubię ludzi. Doceniam pracę zdalną i kontakty przez Internet – jeśli nie mam ochoty z kimś gadać, to po prostu nie odpisuję w danej chwili. Brzmi nerdowsko, wiem.
  11. Imprezy są takie męczące. Jest głośno, wszyscy się przekrzykują i pocą, śmierdzi papierosami, w dodatku pełno obleśnych typów. Piwo i netflix w domu? Poproszę.
  12. Przerobiłam już parę związków. Wiem, jakie popełniam błędy, oraz co mnie cholernie wkurwia w drugiej osobie.
  13. Nie obniżam wymagań wobec facetów. Wolę być sama, niż w kiepskim związku.
  14. Dodatkowo, mam niski poziom tolerancji wobec mężczyzn, którzy nie przystają do moich standardów. Nie chcę sprawiać wrażenia miłej dziewczynki. Nie musicie mnie lubić.
  15. Ufam swojej intuicji, zwłaszcza jeśli idzie o relacje z drugą osobą i poznawanie nowych ludzi.
  16. …dzięki temu całkiem niedawno udało mi się dokonać selekcji idealnej. Mogę podszkolić jeśli trzeba, dziewczyny 😀
  17. Znam swoją wartość i nie pozwalam nikomu myśleć, że może być inaczej.
  18. Wiem, co mnie kręci w życiu i co sprawia mi przyjemność. To staram się robić na co dzień. Muzyka, fajne jedzenie, przyjemna praca, bliska osoba u boku <3.
  19. Ogarnęłam swoją seksualność i jestem jej w pełni świadoma. Wiem, co robi mi dobrze.
  20. Słucham swojego ciała i nie robię nic wbrew jego sygnałom. Tyczy się to snu, jedzenia, używek i ćwiczeń.
  21. Nie staram się utrzymywać z kimś kontaktu na siłę. Wywalam nieużywanych znajomych z fejsa bez skrupułów.
  22. Z drugiej strony, dbam mocno o relacje, które są dla mnie ważne. Odkryłam, że przyjaciele są dla mnie rodziną.
  23. Jestem dla siebie najważniejsza. Najpierw ja, potem wszystko inne. Szczęśliwa ja jest podstawą chociażby udanego związku.
  24. Jakość nad ilość. Tyczy się to praktycznie każdego aspektu życia. Dobra kawa, piwo, żarcie, sprzęt elektroniczny, ciuchy czy relacje. Precz z bylejakością. Niech żyje minimalizm.
  25. Nauczyłam się podejmować odważne decyzje. Rzucenie korpo, czy też zakończenie 8letniego związku który mnie przestał cieszyć to kroki, które wyszły z mojego wnętrza. Po prostu czułam, że muszę to zrobić.
  26. Przeżycia nad gromadzenie rzeczy. Wolę pojechać na koncert, niż kupować gadżety.
  27. Daję sobie prawo do zmiany zdania. Bardzo długo myślałam np., że nie chcę małżeństwa. Ten rok to zweryfikował 😉
  28. Wiem, jak istotna jest dziewczyńska przyjaźń i wsparcie. Tak wiele kobiet ma problemy z poczuciem własnej wartości…
  29. Bliskość z naturą stała się kluczowa. Kiedyś najbardziej chciałam mieszkać w mieście, teraz wystarczy mi domek na zadupiu z dobrą komunikacją z centrum. W lesie czy na plaży się relaksuję i nabieram sił.
  30. Stałam się mistrzynią upraszczania sobie życia. Zakupy przez Internet z dostawą do domu, sprawdzone potrawy w kuchni, ubrania w trzech kolorach (żeby nie było problemu z połączeniem) to tylko parę przykładów.

Doceniam bardzo, że nadal żyję sobie po swojemu. Że dla mnie trzydziestka nie oznacza, że trzeba szybko rodzić dzieci, brać kredyt na mieszkanie czy wychodzić za mąż(choć można :D). Że wbrew konwenansom farbuję włosy na zielono i robię sobie tatuaże, zamiast zakładać garsonkę i pędzić co rano do biura. Że od paru lat czuję, że żyję w zgodzie ze sobą i swoimi poglądami. I przede wszystkim, że jestem szczęśliwa.

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nineteen − eleven =