Dlaczego każdy powinien zobaczyć „Cowspiracy”

Weganizm często bywa postrzegany jako moda, która niebawem przeminie. Jako widzimisię obrońców zwierząt, którzy noszą skórzane buty i paski. Jako kaprys osób odchudzających się – bo przecież to taka niskokaloryczna dieta. To wszystko brzmi dla mnie jak jakiś ponury żart internetowych trolli. Jasne, są ludzie (i jest ich całkiem sporo), którzy podchodzą do weganizmu, do diety roślinnej właśnie w taki sposób – jem tofucznicę i piję zielone szejki bo to modne i hipsterskie, bo chcę w końcu zrzucić ten brzuch i tak dalej. Ja natomiast z każdym kolejny rokiem mojego weganizmu (w 2016 stuknie mi czwarty) zaczynam coraz bardziej dostrzegać uniwersalność, praktyczność i przede wszystkim potrzebę tego stylu życia. Bo, moi drodzy, weganizm to nie tylko dieta. Weganizm wiąże się z masą innych aspektów poza samym jedzeniem.
Dla mnie najważniejsze jest podejście wyrażające się poprzez cytat „Veganism means trying to suck less”. Wiadomo, że jako ludzie masakrujemy planetę jedząc wegańsko czy też nie. Nie da się w tym momencie nie niszczyć planety, no chyba że wyjedziemy gdzieś na zadupie i będziemy samowystarczalni. Pewnie nawet i wtedy przyczynimy się do szkód. Tu już chyba nie o to chodzi. Nie musicie jako weganie być idealni. Starajcie się być jak najlepszą wersją siebie. Starajcie się nie kupować skóry, wełny, jedwabiu, kosmetyków testowanych na zwierzętach i w miarę możliwości wszystkiego, co niewegańskie. Dzięki temu pomagacie zwierzętom i planecie.
Musicie bowiem wiedzieć (o ile jeszcze nie wiecie), że weganizm jest najlepszym i najtańszym sposobem ratowania planety. Powinien być sztandarową radą wszystkich ekologów, wszystkich organizacji typu Greenpeace i WWF. Dlaczego nie jest? O tym już opowie Wam film dokumentalny „Cowspiracy”, do obejrzenia którego gorąco zachęcam. Ja zobaczyłam go na Youtube.  Dokument ten utwierdził mnie w przekonaniu, że wybierając weganizm, dokonałam jednej z lepszych decyzji w moim życiu.
„Cowspiracy” w moim odczuciu jest jednym wielkim argumentem za wybraniem diety roślinnej. Tu już nawet nie chodzi o cierpienie zwierząt. Tu chodzi o ratowanie Ziemi. Wyobraźcie sobie, że żyjąc mega super ekologicznie (oszczędzanie wody, rower zamiast auta, ograniczanie śmieci itp.) nie zbliżycie się nawet do 1/3 efektu, który można osiągnąć tylko poprzez przejście na dietę wegańską. Masowa produkcja mięsa i nabiału produkuje tyle gazów cieplarnianych, śmieci, odchodów, wycinki lasów i przerabiania ich na jałową ziemię, oraz zużywa tak ogromne ilości wody, że żadne kroki niby pro-ekologiczne nie dadzą rady zatrzymać pędzącej machiny zniszczenia planety. 
Nie potrzebujemy jeść tyle mięsa ani nabiału, ile obecnie jemy jako ludzkość. Powiem Wam w sekrecie, że tak naprawdę w ogóle ich nie potrzebujemy, żeby żyć i czuć się świetnie. Ja na przykład, razem z innymi śmiałkami, przebiegłam tydzień temu Runmageddon 🙂 Opowiem Wam o tym, jak było w następnym poście. Następny start na pewno w czerwcu, a może i wcześniej. (Zastanawiam się, czy bylibyście zainteresowani wpisem o wegańskim przygotowaniu do tego typu zawodów?)
Faktem jest, że aby ratować planetę (którą MUSIMY zacząć ratować – czy się Wam to podoba, czy też nie), powinniśmy przestać jeść produkty odzwierzęce. Bardzo chciałabym, aby każdy z Was zobaczył „Cowspiracy”, dlatego też nie zdradzam za wielu informacji przekazanych w filmie. Myślę sobie, że jeśli ten film nie sprawi, że ktoś zrezygnuje z mięsa i nabiału, to chyba taki człowiek jest po prostu głupim ignorantem.
Wiem, że wygodniej jest nie znać przykrej prawdy. Łatwiej jest kupować tanie mięso, wpierdzielać hamburgery i pizzę z serem. Przyjemniej jest nie myśleć o konsekwencjach naszych zachowań i przyzwyczajeń. Sytuacja robi się jednak na tyle krytyczna, że czas spiąć poślady i powalczyć że swoimi nawykami. Serio.
Więcej informacji na temat filmu znajdziecie tu.


3 thoughts on “Dlaczego każdy powinien zobaczyć „Cowspiracy””

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

9 + 18 =