Jak zostałam alternatywną modelką

Słowem wstępu

No ok, tak naprawdę jeszcze nie jestem alternatywną modelką, ale mam za sobą pierwszą sesję zdjęciową – a na horyzoncie kolejną.

Ale zanim o tym. Witam Was na nowej odsłonie mojego bloga, z nowym adresem, szablonem i totalnie nowym logo (przygotowała je cudowna Aleksandra Kulus). O tym, dlaczego planowałam takie zmiany, pisałam w jednym z poprzednich postów. W końcu nadszedł ten dzień, kiedy udało mi się zmobilizować i wprowadzić plan w życie ;). Jakie wrażenia?

Tak jak pisałam, nieco zmieni się tematyka tego bloga. Będą nadal przepisy, ale nie chciałabym się na nich skupiać. Będzie przede wszystkim o mnie (ahh, ten narcyzm). Planuję Was inspirować do zmian. Zmiany są super. Kiedyś, na jednym ze szkoleń, usłyszałam hasło, które towarzyszy mi do dziś. „Brak zmian to śmierć”. Zbyt ekstremalne? Może. Mi pasuje. Wierzcie mi, nie ma sensu tracić czasu na zadowalanie innych. Trzeba zadowalać siebie.

Alternatywna modelka

Wracając do sesji zdjęciowej. Cudownym zrządzeniem losu okazało się, że są w Trójmieście dziewczyny, które myślały o takich samych zdjęciach jak ja. Hasła typu czarownica, las, pentagram, świece sprawiły, że momentalnie złapałyśmy wspólny język 😉 Efektem tego jest sesja zdjęciowa, której zajawkę wrzucam Wam poniżej, a resztę możecie sprawdzić chociażby na profilach dziewczyn na instagramie: Sylwia oraz Ola.

Zdjęcia robione przez Sylwię:

somewhere in woods

casting a spell

sleeping beauty

Zdjęcia robione przez Olę:

tattoed sleeve

candles

enlighten



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 × 3 =