#przeczytane w czerwcu

Wiem, że to niezbyt ekologiczne podejście, ale preferuję jednak książki w formacie papierowym, a nie elektronicznym. Nie muszę każdej kupić, uwielbiam biblioteki. W sumie dawno już nie byłam nic wypożyczyć. Całkiem niedawno zaś otrzymałam trzy egzemplarze do recenzji (od wydawnictwa Muza i wydawnictwa Galaktyka). Najbardziej zadowolona jestem z książki z przepisami, bo na coś takiego czekałam. Ale o tym poniżej 😉

 

Rosalba Gioffre – Vegano italiano

Kuchnia włoska w wydawniu wegańskim? Brzmi jak marzenie. I tak jest w rzeczywistości. Przepisy nie są skomplikowane, a pyszne. Mamy podział na pory roku i warzywa/owoce w ich trakcie dostępne – to dla mnie kolejny plus, uwielbiam kuchnię sezonową. Odniosłam również wrażenie, że większość składników jest ogólnodostępna. Dużo przepisów zawiera moje ukochane warzywa – takie jak ziemniaki czy pomidory. Do tego bób, gluten i oliwa – tak można żyć 😀 Nie mogę tutaj być specjalnie obiektywna, bo kocham kuchnię włoską 🙂

Książka została bardzo ładnie wydana i zawiera piękne zdjęcia.

 

Jason Fung, Jimmy Moore – Głodówka krok po kroku

Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tej pozycji – głównie dlatego, że kocham jeść 🙂 Okazało się natomiast, że głodówka niejedno ma imię, i to, że robię przerwę od jedzenia między kolacją a śniadaniem to już ma dobroczynny wpływ na moje ciało. Będę na pewno stosować 12-godzinny post właśnie w tych godzinach, może uda się go nawet wydłużyć do 16 godzin. Oczywiście, autorzy reklamują głodówkę jako remedium na każdą chorobę. Zgadzam się jednak, że jest to sposób leczenia dobry dla prawie każdego i warto próbować.

Nie do końca jestem przekonana do diety ketogenicznej, którą autorzy również zachwalają. Jest ona oparta głównie na produktach odzwierzęcych. Można stosować keto w wersji wegan (duuużo orzechów, robienie z nich serów itp., awokado i inne), ale brzmi to dla mnie dość monotematycznie mimo wszystko.

Urszula Mijakowska – Projekt młodość

Przyznam się, że z tą książką wiązałam duże nadzieje i niestety się zawiodłam. Być może jest to związane z faktem, że książka jest kierowana raczej do osób początkujących w temacie dbania o siebie i swoje zdrowie. Posiadam już pewną wiedzę i dużo fragmentów uderzało mnie taką banalnością i oczywistością. Wszystko jest możliwe…

Znajdziecie w niej dużo przydatnych informacji i porad. Są także przepisy na domowej roboty kosmetyki. To bardzo na plus. Zaskoczył mnie natomiast tytuł zawierający słowo „młodość”, podczas gdy wszystkie wskazówki tak naprawdę tyczą się zachowania zdrowia, młodość to przecież skutek uboczny. Zresztą, rzecz, która mnie denerwuje w tej książce to nadmierna gloryfikacja młodość i łączenie starości z samymi negatywnymi przymiotnikami.

Mimo całej tej krytyki uważam, że książka jest dobra dla osób kompletnie zielonych w temacie dbania o siebie.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

fifteen + nine =