Wegański Berlin – moje ulubione miejsca

Berlin. Miasto moich marzeń. Wegański raj. Sezon wakacyjny się rozpoczął i z pewnością wielu z Was wybiera się na choćby parę dni do stolicy Niemiec. Gdzie się zatrzymać? Co zjeść? Jak żyć? Postaram się dziś odpowiedzieć na te pytania.

Nocleg

Jeśli jeszcze nie korzystaliście z Couchsurfingu – koniecznie to sprawdźcie. Z mojego doświadczenia warto zainteresować się tym tematem nieco wcześniej, bo nie każdy host odpisze Wam od razu. Zresztą, Berlin jest na tyle popularnym kierunkiem, że z pewnością wiele osób pomyśli o tym samym sposobie znalezienia noclegu. Tak czy inaczej, jest to opcja najtańsza i moim zdaniem najfajniejsza – bo można poznać miasto od tej strony nieturystycznej.

Jeśli nie spanie u kogoś na kanapie, to może hostel? Dotychczas byłam w dwóch w Berlinie i z pewnością mogę Wam polecić St. Christopher’s Inn. Mieści się zaraz przy U-Bahn Rosa-Luxemburg Platz, samo centrum miasta. Cenowo wychodzi około 30 euro za noc. Dla mnie to jest ok, dodatkowo biorę pokój w części tylko dla kobiet.

Z tańszych hosteli spróbujcie Lette’m Sleep Hostel Berlin – Lettestr. 7, Prenzlauer Berg.

Zwiedzanie

Nie będę polecać Wam klasycznych turystycznych obiektów, bo tego możecie dowiedzieć się z netu czy od przewodników. Jeśli będziecie w Berlinie, to koniecznie zajrzycie do takich dzielnic jak Kreuzberg i Neukoelln. Nie dość, że nie są tak oblegane przez turystów, to jeszcze znajdziecie tam multum wegańskich miejsc z jedzeniem i piciem.  Parki, rzeka Spree, piękne budynki, masa artystów, siedziby startupów, ale też są to dzielnice bardziej imigranckie. Dla mnie są trochę inne od centrum Berlina. Bardzo lubię się tam wałęsać.

Jedzenie i picie

Weganie w Berlinie mają się doskonale. Według HappyCow w stolicy Berlina znajduje się jakieś 448 miejsc, które są albo wegańskie, albo oferują wegańskie opcje. Samych wegańskich przybytków jest 54. Wiadomo, że część miejsc może się nie ogłaszać w HappyCow, część może zostać w międzyczasie zamknięta, ale daje Wam to mniej więcej pogląd na to, jakie jest życie wegan w Berlinie.

Podczas mojej ostatniej wizyty, trwającej jakieś 2,5 dnia, nie mogłam sobie odmówić zjedzenia wegańskiego pączka w Brammibal’s Donut. Znajdziecie ich na Maybachuferstr. 8. Pączki są przepyszne. Jeden kosztuje 2,5 euro, pakiet 4 (kusiło…) 9 euro. Jest też pyszna kawa. Zaraz obok lokalu jest targ (nie wiem, czy codziennie, byłam tam we wtorek), na którym można kupić owoce, warzywa, tkaniny, gotowe jedzenie, obrazy, winyle…

Dolores to meksykańska knajpa z pysznym burrito (i nie tylko) także i w wersji wegańskiej. Lokal jest vegan-friendly. Porcje duże, jedzenie bardzo smaczne. Dolores mieści się na Rosa-Luxemburg-str. 7.

Na zdjęciu w tle jest miejsce o wdzięcznej nazwie Falafel Vegan – jeszcze tam nie byłam, ale brzmi zachęcająco.

W Berlinie od całkiem niedawna działa wegańska lodziarnia. Kontor Eis Berlin  to jest jakiś kosmos. Mały lokal, dużo smaków lodów. Ja wzięłam Crazy Peanut – ten niby najlepszy i najbardziej popularny. To w sumie nieważne, ale był naprawdę pyszny. Porcja 1,5 euro. Adres: Danziger Str. 65.

Wegańska pizzeria. W Berlinie od paru ładnych lat działa Sfizy Veg i bardzo ich kocham, ale kiedy dowiedziałam się, że powstała La Stella Nera – tradycyjna włoska pizzera, prowadzona jak się okazało przez Włochów ;), wiedziałam już, że muszę tam pójść. Dotarłam na otwarcie (o 17:00) i byłam pierwszą klientką. Wydaje mi się, że pizzeria działa na zasadzie kooperatywy, klimaty lekko proanarchistyczne. Miałam niewiele czasu, bo na 18:00 byłam umówiona na kawę w Veganz, ale wzięłam margheritę na wynos. Polecam <3. Adres: Leykestr. 18.

Kawę z mlekiem sojowym czy też innym roślinnym dostaniecie praktycznie wszędzie, i to bez dopłaty. Miejsce, które lubię od tego roku jeszcze bardziej niż wcześniej, to St. Oberholz. Znajdziecie je na Rosenthaler Platz, na skrzyżowaniu Brunnenstr. i Torstr.

Uwielbiam wystrój tej knajpki. Mają przepyszne flat white na mleku sojowym. Dodatkowo, jeśli pracujecie zdalnie, to St. Oberholz pełni również funkcję coworkingu. Można mieć swój własny stolik i napoje w cenie miesięcznego abonamentu. Jestem oczarowana <3

PS: Rzut beretem znajduje się Daluma – kolejne ukochane miejsce, gdzie przyznam, jest dość drogo, ale niewiarygodnie pysznie. Mają genialnie soki i smoothie oraz jedzenie, takie typowe zdrowe żarcie.

Last, but not least na dziś to Vego Foodworld na Lychenerstr. 63. Bardzo cenię klimat tego baru z chamskim, wegańskim fastfoodem. Jest luzacko, tanio i smacznie. Zawsze robię foty naklejkom w kiblu – jest ich cała masa.

Zakupy

W Berlinie wegańskie produkty są dostępne na każdym kroku, w większości sklepów (Edeka, Netto, Kaufland etc). Zawsze jak tam jestem, to odżywiam się jogurtami Alpro. W Netto udało mi się też kupić majonez sojowy za 1 euro, czy wędlinę sojową z pieprzem za niecałe 2 euro. Droższa opcja to oczywiście mój ukochany Veganz – Berlin ma ich aż trzy. Supermarket wegański, gdzie znajdziecie wszystko w wersji roślinnej. Jestem trochę cebulą, więc kupuję głównie to, co jest w promocji (wegan mięso i nabiał), a do tego dorzucam moją ulubioną czekoladę Rapunzel z mleka ryżowego (2 euro) – smakuje jak klasyczna mleczna.

Poza spożywką, jest także Rossmann – ma osobną sekcję dla produktów eko/wegan i naprawdę, każdy możliwy kosmetyk w wersji wegańskiej. Poza Rossmannem istnieje również sieciówka DM – gdzie również polecam zajrzeć. Bardzo podoba mi się to, że w lodówkach z napojami obok pepsi znajdziecie również cappuccino na mleku sojowym czy kombuczę.

Ah, jeśli tak jak ja jesteście wielbicielami kosmetyków Lush, to blisko Alexanderplatz jest sklep <3.

 

Jak się podoba mój mini przewodnik? O Berlinie pisałam już wcześniej, zajrzyjcie też na relację część 1, relację część 2 oraz dlaczego przeprowadzę się do Berlina 🙂



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 + eighteen =