Wegańskie przepisy dla leniwych

W maju tego roku minęło już 5 lat, od kiedy przestałam jeść mięso i produkty odzwierzęce. Szmat czasu. Powoli mogę zacząć odpowiadać na pytania będące źródłem strachu i wątpliwości wszystkich mięsożerców.

Czy dieta roślinna jest trudna? (Nie)

Czy nabawiłam się niedoborów? (Nie)

Czy podczas wizyty w łazience walczę z pająkiem, żeby nie wciągnął mnie pod wannę? Śmiejcie się, ale mój tata snuje przede mną taką wizję za każdym razem, kiedy odwiedzam dom.  (Nie)

No i najważniejsze, skąd biorę białko?? (Nie biorę. Tak naprawdę to umieram z powodu niedoborów białka.)

Oczywiście z tym białkiem to żartowałam. To tylko moja odpowiedź na pytanie, którego szczerze nie cierpię. Tak jakby jedynym źródłem białka było mięso. Tak naprawdę, białko znajduje się praktycznie wszędzie, nawet i w bananach. Oczywiście – w niewielkich ilościach, ale jeśli jemy sensownie przez cały dzień to nie ma bata, żebyśmy nie dostarczyli sobie dziennego zapotrzebowania (nie wspominając już o tym, że wcale znowu aż tak dużo tego białka nie potrzebujemy, jak mówi  dr Greger). Zresztą nie tylko białka, ale też witamin i minerałów. Więc nie peniajcie.

Co, jeśli jestem leniuchem?

Muszę się przyznać, że podczas gdy jeszcze 2 lata temu chciało mi się kombinować w kuchni i gotować jakoś bardziej wykwitnie (oczywiście, jak na moje standardy…), to obecnie jem bardzo prosto i dość powtarzalnie. Spędzam o wiele mniej czasu w kuchni – bo mi się nie chce i nie mam weny. Sprzedam Wam parę patentów na to, jak zjeść w miarę szybko, smacznie i bez dużego wysiłku.

  1. Lista ulubionych potraw. U mnie to np. kalafior z bułką tartą, hummus, tofu z cukinią i pomidorem. Produkty na ulubione potrawy powinny być w miarę często dostępne, tak, żeby w razie głodu można było je szybko przyrządzić 😉 Staram się mieć w lodówce zawsze kostkę tofu czy tempehu, ulubione mrożone warzywa (można tanio kupić większą ilość) czy też fasole w puszce.
  2. Sprawdzone kombinacje. Jestem leniwa, więc najczęściej łączę jakieś warzywo (cukinia to u mnie numer jeden, pasuje do wszystkiego – tak jak ziemniaki) z kaszą, ryżem lub makaronem i chociażby fasolą z puszki. Tak, wiem, lepiej jest kupować suchą fasolę, namaczać i gotować, ale…puszka jest szybciej 😉
  3. Jak nie wiem co jeść – jem ziemniaki lub tempeh. Rada bardzo subiektywna, ale te dwa produkty mogę jeść ZAWSZE.
  4. Nie bawię się za często z fasolami. Chodzi mi o namaczanie i gotowanie – kupuję w puszce lub korzystam z czerwonej soczewicy (mój kolejny faworyt). Jeśli mam czas i ochotę, to namaczam ciecierzycę i robię falafle.
  5. Kupuję świeżo wyciskane soki – dzięki temu dostarczam sobie bomby witaminowo-minerałowej. To trochę kosztuje, ale wg mnie warto.
  6. Jem warzywa i owoce solo. Zamiast robić desery z owoców, wcinam je w całości (czasem blenduję z wodą lub mlekiem na koktajl). Jem samą kapustę kiszoną. Oszczędzam czas na gotowaniu 😉
  7. Kupuję sprawdzone gotowce. Nie, nie robię wszystkiego z fasoli. Kiedy jestem w Biedronce, często kupuję warzywne sajgonki. PiP ma całkiem spoko pierogi ze szpinakiem. Nie są to rzeczy, które jem codziennie, ale niejednokrotnie uratowały mi życie.

Parę pomysłów

Brązowy ryż ze szparagami, fasolką pinto (z puszki), na górę truskawki. Ryż trochę się gotuje (jakieś 40 min), ale szparagi potrzebują z 15 min na patelni, a reszta to już chwilka.

Makaron ze szparagami, pieczarkami, słonecznikiem, sezamem i dynią. Kroję dość drobno pieczarki i duszę je tak długo, aż są miękkie. Lubię makaron, bo gotuje się szybko i pasuje ze wszystkim. Dorzucam gdzie mogę pestki i nasiona.

Sok tłoczony na zimno – sama zielenina.

Ok, przyznaję, tu trochę mnie poniosło 😛 Domowej roboty czekoladki. Czekolada to … roztopiona czekolada deserowa Wawel, trochę oleju kokosowego. Do środka dałam zblendowane daktyle z odrobiną soli. Zajęło mi to może 30 minut.

 

Jakie są Wasze ulubione, proste potrawy? 🙂



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 × 2 =